Nieśmiałość może być "urocza"...ale może też bardzo w życiu przeszkadzać...
Czytając mój blog pewnie zadajecie sobie pytanie jak 27 letnia kobieta może być nieśmiała.A jednak od dzieciństwa odróżniałam się od moich rówieśników.Brak pewności siebie sprawiał iż miałam bardzo niską samoocenę.Nie potrafiłam tak po prostu podejść do kogoś i powiedzieć:
-CześĆ jestem Kaśka może się poznamy?
Dlatego nie miałam zbyt wielu znajomych.Bardzo z tego powodu cierpiałam.Czułam się gorsza:(Samotna wśród ludzi:)Nic mnie już nie cieszyło zaczęłam izolować się od otoczenia.Dla moich rówieśników zaczynałam być dziwna.A ja po prostu nie nie mogłam się przemóc aby z nimi porozmawać.
Lata dzieciństwa jakoś minęły ufff:)Ale czy teraz jest lepiej czy ja już nie jestem samotna i nieśmiała??!Jednak jestem może mniej ale jednak jestem:)Pewnie do końca życia zostanę panną bo nie będę miała odwagi wyznać chłopakowi co do niego czuję.Tak już straciłam jedną osobę którą kochałam wolał wybrać tą przebojową niż cichutką i nieśmiałą.Chyba tylko w necie nie jestem nieśmiała.Ale to pewnie dlatego,że tu się pisze a nie rozmawia:)Nie wiem co mam już robić jak sobie pomóc?:)Jak długo można tak żyć...Dziś wiem jedno nie chcę do końca swojego życia bać się ludzi chcę w końcu naromalnie zacząć żyć:)
